Magdalena Szpunar
Wy¿sza Szko³a Informatyki i Zarz¹dzania w Rzeszowie
Internet a wolnoϾ (od) wypowiedzi
Internet, jak ¿adne inne medium, pozwala w sposób niemal nieograniczony wyra¿aæ swoje pogl¹dy, ideologie, sprzeciw przeciwko komuœ lub czemuœ. Przy tym wszystkim jest medium niezwykle egalitarnym, daj¹c szanse wypowiedzi wykszta³conemu erudycie i prostemu cz³owiekowi. Wyrównywanie statusów, które jest jedn¹ z niew¹tpliwych zalet tego medium, pozwala ka¿dej osobie zaistnieæ niezale¿nie od tego, kim jest i jak¹ aktualnie profesjê wykonuje. Internet zachêca wrêcz do swobodnej i nieskrêpowanej wypowiedzi, przez nikogo niekontrolowanej i cenzurowanej. Jedn¹ z form promowania zupe³nie wolnej od nacisków wypowiedzi jest kampania niebieskiej wst¹¿ki, promuj¹ca nieograniczon¹ wolnoœæ wypowiedzi w Internecie. Kampania Blue Ribbon propaguje prawdziwie woln¹ wypowiedŸ, niezale¿n¹ od nikogo, opart¹ na subiektywnych przekonaniach u¿ytkownika Internetu.
Agora XXI wieku
Za spraw¹ nowych mediów rozwijaj¹ siê nowe formy uczestnictwa, które stawiaj¹ siê dzia³ania oddolne, na popularnoœci zyskuj¹ dzia³ania bezpoœrednie, protest i demokracja bezpoœrednia[1]. Internet staje siê tutaj doskona³¹ szans¹ na wyra¿enie swojej opinii, pocz¹wszy od spraw zupe³nie b³ahych, po zupe³nie powa¿ne, jak przestrzeganie praw cz³owieka.
Bardzo czêsto w stosunku do Internetu stosuje siê metaforê agory. Analogia do rynku miasta w staro¿ytnej Grecji, gdzie toczy³o siê ¿ycie spo³eczne, polityczne, administracyjne i religijne, wydaje siê byæ jak najbardziej przystaj¹ca do Internetu. Internet staje siê doskona³ym narzêdziem debaty publicznej. Niemal nieograniczona mo¿liwoœæ wymiany myœli, po³¹czona z wysokim stopniem anonimowoœci sprawia, ¿e w Internecie chêtniej i czêœciej ujawniamy opinie na ró¿ne tematy. Jak zauwa¿a Marek Hendrykowski, „agora Internetu jest miejscem szczególnym – niczym w staro¿ytnych Atenach – realizuje siê demokratyczny model spo³eczeñstwa”[2].
Internet doskonale siê sprawdza jako narzêdzie konsultacji, dyskusji, g³osowania i prowadzenia debaty politycznej przez obywateli[3]. Proces ten okreœla siê mianem e-demokratyzacji, w której procesy demokratyzacyjne s¹ realizowane przy pomocy nowoczesnych technologii informacji i komunikacji[4]. Internet daje mo¿liwoœci niemal natychmiastowego reagowania na bie¿¹ce wydarzenia, umo¿liwia dostêp do informacji, ale tak¿e pozwala wywieraæ nacisk na korporacje i rz¹dy[5].
Im wiêksza anonimowoœæ, tym wiêksza wolnoœæ i swoboda wypowiedzi. Im forum (czy inne narzêdzie komunikacyjne) bardziej otwarte, tym bardziej swobodne, skrajne wypowiedzi. Otwarte fora dyskusyjne funkcjonuj¹ zupe³nie inaczej ni¿ grupy moderowane. Na forach czy listach dyskusyjnych, np. specjalistycznych, gdzie u¿ytkownicy podaj¹ swoje imiê i nazwisko czy adres mailowy, kultura dyskusji przebiega na wysokim poziomie. W grupach dyskusyjnych, gdzie panuje zupe³na anonimowoœæ, gdzie nikt nie wie, kim jest jego potencjalny interlokutor, dochodzi do ostrych polemik, dyskutanci obrzucaj¹ siê inwektywami, nies³usznymi oskar¿eniami. W Internecie funkcjonuj¹ nawet flame war, które oznaczaj¹ s³own¹ wojnê na obelgi. Im autorzy bardziej przekonani o w³asnej impersonalnoœci, tym zacieklej i niewybredniej atakuj¹. Doskonale sytuacjê tê obrazuje przypadek studentów, którzy inaczej wypowiadaj¹ siê na forum uczelnianym, stosuj¹c siê do zasad netykiety, u¿ywaj¹c zwrotów grzecznoœciowych itp. Ci sami studenci, funkcjonuj¹cy jako anonimowi u¿ytkownicy, pozwalaj¹ sobie na bardzo obraŸliwe komentarze wobec wyk³adowców.
Niestety to, co niektórych mo¿e raziæ i najchêtniej pozbyliby siê tego niewygodnego narzêdzia, stanowi niew¹tpliwie jedno z najwiêkszych dobrodziejstw XXI w. Nierzadko to w³aœnie forum internetowe stanowi jedyne miejsce, gdzie jednostki maj¹ szansê wypowiedzieæ siê o nieprawid³owoœciach w miejscu pracy, w urzêdach, przestrzec innych przed nieuczciwym sprzedawc¹, ale tak¿e poleciæ dobrego fachowca. Niestety, nigdy nie mamy gwarancji, ¿e nasz rozmówca mówi prawdê, ¿e jego oskar¿enia wobec osób czy instytucji nie s¹ fikcyjnymi lub skrajnie subiektywnymi ocenami rzeczywistoœci. Nie jest jednak tak, ¿e mo¿na w Internecie wszystko, ¿e mo¿na g³osiæ obraŸliwe, nieprawdziwe informacje. Istnieje du¿e prawdopodobieñstwo, ¿e administrator jest w stanie zlokalizowaæ danego u¿ytkownika. W USA procesy s¹dowe o znies³awienie w Internecie s¹ na porz¹dku dziennym, a i w Polsce tego typu procesy nie nale¿¹ ju¿ do rzadkoœci. Nierozwa¿ni dziennikarze internetowi, którzy pochopnie publikuj¹ niesprawdzone informacje w Sieci, coraz czêœciej zostaj¹ skazani prawomocnym wyrokiem s¹dowym. Niezwyk³a ³atwoœæ publikowania w Internecie rozmaitych treœci sprawia, ¿e istnieje pokusa przekraczania granic moralnych i prawnych, st¹d tego widoczne konsekwencje.
Rys. 1. Dziennikarze prasowi i dziennikarze Internetowi skazani na pobyt w wiêzieniu w latach 1997-2006.

�ród³o: Opracowanie w³asne na podstawie: B. Miœ, Dziennikarze Internetowi najbardziej zagro¿eni, http://bogdan.wordpress.com/2006/12/20/dziennikarze-internetowi-najbardziej-zagrozeni/#more-415.
Szybkoœæ zamieszczania informacji w Sieci, niski koszt publikowania jej i niemal nieograniczony kr¹g potencjalnych odbiorców sprawia, ¿e dziennikarstwo internetowe kwitnie. Dziennikarze internetowi maj¹ niezale¿n¹ od wp³ywów swobodê w publikowaniu informacji. Swoje wiadomoœci mog¹ wzbogacaæ o elementy graficzne i multimedialne, przez co informacje staj¹ siê atrakcyjne wizualnie. Autorzy internetowych wiadomoœci mog¹ tworzyæ odnoœniki do wiadomoœci, a inni u¿ytkownicy maj¹ mo¿liwoœæ recenzowania ich jakoœci. Czêsto kolejnoœæ wyœwietlanej na stronie internetowej wiadomoœci jest zale¿na od uzyskanej przez ni¹ oceny. Do najpopularniejszych serwisów opartych o dziennikarstwo obywatelskie nale¿¹ w Polsce wiadomosci24.pl, salon24.pl, wykop.pl, gwar.pl. Serwisy stworzone z myœl¹ o dziennikarstwie obywatelskim przekonuj¹ swoich u¿ytkowników o tym, ¿e to w³aœnie oni s¹ wspó³twórcami medium i jego zawartoœci, zachêcaj¹c do publikowania informacji: „Tu s¹ teksty Twoje i Twoich znajomych. Ta gazeta internetowa jest dla Ciebie, tworzymy j¹ wspólnie. Media to Wy!”[6], „Ka¿da informacja jest dodawana, oceniana i dyskutowana przez nasz¹ spo³ecznoœæ. Dziel siê, odkrywaj i wykopuj informacje wa¿ne dla Ciebie! Ty decydujesz”[7].
Rys. 2. Wygl¹d serwisu wiadomoœci24.pl

WolnoϾ od wypowiedzi
Niestety, nieskrêpowana, niczym nieograniczona mo¿liwoœæ wypowiedzi niesie ze sob¹ powa¿ne zagro¿enia. To, co dla jednych staje siê b³ogos³awieñstwem, dla innych jest prawdziwym przekleñstwem. W Internecie, w którym niezwykle ³atwo i szybko publikuje siê ró¿ne treœci, pojawia siê problem niechcianych wiadomoœci, niechcianych informacji, z którymi nie chcemy obcowaæ. Mam tutaj na myœli spam, rozumiany jako niepo¿¹dane wiadomoœci, rozsy³ane masowo do u¿ytkowników, którzy sobie tego nie ¿ycz¹, jak równie¿ wiadomoœci o charakterze pornograficznym, obscenicznym i jakiekolwiek inne ur¹gaj¹ce naszemu poczuciu przyzwoitoœci i dobrego smaku. Nale¿y uœwiadomiæ sobie to, ¿e nie dysponujemy jednoznaczn¹ definicj¹ spamu. Wspólnym elementem wszystkich propozycji definicyjnych jest po³o¿enie nacisku na wiadomoœæ niechcian¹, która jest rozsy³ana masowo do u¿ytkowników, którzy sobie tego nie ¿ycz¹. Warto sobie uœwiadomiæ, jak u³omna jest to definicja. W przypadku prowadzonych przeze mnie badañ w Sieci zaproszenie do udzia³u w badaniu (gdzie pojawi³a siê pe³na notka o autorze badañ, ich celu, stricte naukowym charakterze badañ itp.) zosta³a przez niektórych u¿ytkowników potraktowana jako spam. Informacja o charakterze naukowym nie powinna byæ traktowana na równi z informacjami o charakterze komercyjnym, zachêcaj¹cym do zakupu jakiegoœ towaru.
W przypadku spamu sytuacja jest na tyle skomplikowana, ¿e nawet najlepsze systemy filtruj¹ce niechcian¹ pocztê nie s¹ w stanie wychwyciæ ca³ego „elektronicznego œmiecia”, a nierzadko do folderu ze spamem trafiaj¹ po¿¹dane przez nas wiadomoœci. Ju¿ w II po³. lat 90. spam stanowi³ po³owê plików rozpowszechnianych w Usenecie[8]. Iloœæ wiadomoœci niechcianych wysy³anych do u¿ytkowników stale roœnie. Wed³ug szacunków, liczba ta w roku 2005 wynosi³a 31 mld przesy³ek dziennie, osi¹gaj¹c rok póŸniej poziom dwukrotnie wy¿szy[9]. Niestety, najczêœciej niechciane wiadomoœci otrzymuj¹ u¿ytkownicy darmowych kont pocztowych, gdzie spam siêga do poziomu 98% otrzymywanych wiadomoœci[10]. Spam najczêœciej zawiera treœci o charakterze reklamowym. Niestety, nierzadko sami (mniej lub bardziej œwiadomie) przyczyniamy siê do zwiêkszenia iloœci wysy³anego do nas spamu, podaj¹c adres e-mail na stronach internetowych, które bezprawnie wykorzystuj¹ i sprzedaj¹ nasze adresy mailowe. Generalnie udostêpnienie swojego adresu w Internecie wi¹¿e siê z zagro¿eniem przechwycenia go przez automatyczne programy (roboty), których zadaniem jest zbieranie adresów mailowych. Jest to najczêstszy sposób nielegalnego pozyskiwania adresów w celach spamerskich. Kwestia ta dotyczy zarówno w³asnej strony WWW, prowadzonego bloga, foum czy Usenetu. W zwi¹zku z tym czêsto stosowanym rozwi¹zaniem przez œwiadomych u¿ytkowników jest uczynienie adresu mailowego trudnym do automatycznego interpretowania. W tym celu podaje siê adresu typu nazwisko_nospam@domena.pl czy imiê(at)domena.pl, które stanowi¹ pewien sposób obrony przed bezpoœrednim pozyskaniem adresu w celach przez nas niepo¿¹danych. Pozyskany przez spamerów adres mo¿e zostaæ wykorzystany do ataku na dostêpnoœæ naszej skrzynki pocztowej (mail bombing) za pomoc¹ bombardowania jej du¿¹ iloœci¹ niechcianych wiadomoœci.
W przypadku treœci warto zwróciæ uwagê na pewien relatywizm zale¿ny od formy jej rozpowszechniania. Jak s³usznie zauwa¿a Inga Oleksiuk, ta sama wypowiedŸ zaakceptowana jako przekaz literacki, budziæ mo¿e ostry sprzeciw w sytuacji, gdy pojawia siê na billboardach[11]. Nie chodzi tutaj wy³¹cznie o treœæ rozumian¹ jako tekst, ale tak¿e obraz, który w zetkniêciu z pewn¹ rzeczywistoœci¹ mo¿e szokowaæ. Billboard z pó³nag¹ kobiet¹ w bieliŸnie niemal nikogo ju¿ dzisiaj nie szokuje, przyzwyczajeni do niemal nieustannego obcowania z nagoœci¹, prawie nie zwracamy na ni¹ uwagê. Umieszczenie jednak tego samego billboardu obok koœcio³a sprawia, ¿e wielu z nas nie kryje oburzenia. A przecie¿ mamy do czynienia z tym samym obrazem, zmienia siê jedynie kontekst naszego spojrzenia.
Z analogiczn¹ sytuacj¹ mamy do czynienia w Internecie. Gloryfikujemy to medium za mo¿liwoœæ nieskrêpowanej wypowiedzi, niew¹tpliwe walory, które wi¹¿¹ siê z jego anonimowoœci¹, lecz ganimy w sytuacji, gdy s³owa krytyki dotykaj¹ nas bezpoœrednio. Wtedy anonimowoœæ staje siê naszym przekleñstwem, bo nie mamy pojêcia, kto skierowa³ przeciwko nam nieprzyzwoite s³owa, a my nie wiemy, do kogo skierowaæ nasze ¿ale.
Oczywiœcie nie jest tak, ¿e ka¿dy w Internecie mo¿e wszystko. Bezkarnie obra¿aæ, nagabywaæ, propagowaæ nieprawdziwe, obsceniczne treœci. Zasoby Internetu s¹ w pewnej czêœci moderowane. Spo³ecznicy – moderatorzy – stoj¹ na sta¿y praworz¹dnoœci, dbaj¹c o przestrzeganie zasad funkcjonowania jednostek w Internecie. Zasady te skodyfikowane zosta³y w postaci netykiety[12], a tym, którzy ich nie przestrzegaj¹, gro¿¹ nierzadko powa¿ne sankcje, ³¹cznie z zablokowaniem mo¿liwoœci wysy³ania wiadomoœci przez danego u¿ytkownika. Niestety, anonimowoœæ Internetu niesie ze sob¹ powa¿ne zagro¿enia, np. flaming, który polega na wymienianiu siê przez internautów obelgami.
Uwolnienie siê od niechcianych treœci w Internecie umo¿liwiaj¹ w pewnym stopniu systemy blokuj¹ce i filtruj¹ce treœci[13]. Warto jednak uœwiadomiæ sobie to, ¿e w obecnym stadium rozwoju technologii informatycznej, nie jest mo¿liwa kontrola wszystkich treœci zamieszczonych w Internecie, a przez to ich skuteczne selekcjonowanie. Czêœæ u¿ytkowników œwiadomie, w celu najczêœciej komercyjnym, nastawionym na zysk, wprowadza z premedytacj¹ u¿ytkownika w b³¹d, indeksuj¹c stronê w ten sposób, aby trafi³o na ni¹ jak najwiêcej osób. Im bardziej rygorystyczne algorytmy filtruj¹ce wiadomoœci zastosujemy, tym wiêksze jest prawdopodobieñstwo, ¿e jako wiadomoœci niechciane zostan¹ sklasyfikowane po¿¹dane przez nas informacje.
Równie czêsto jesteœmy nêkani niepo¿¹danymi informacjami, które wysy³aj¹ do nas inni u¿ytkownicy komunikatorów. Najczêœciej komunikaty zostaj¹ wysy³ane do nas automatycznie, gdy¿ najpopularniejszy polski komunikator nie posiada zabezpieczeñ przed tego typu spamem. Inne komunikatory (np. oparte o protokó³ Jabber) ograniczaj¹ mo¿liwoœæ wysy³ania i otrzymywania komunikatów dziêki zastosowaniu procesu autoryzacji. Odbiorca musi wyraziæ zgodê, aby dany u¿ytkownik wysy³a³ do niego wiadomoœci.
W przypadku forum wiadomoœci uznane za spam, wys³ane na grupê zostaj¹ przez moderatorów usuniête, a w przypadku masowego spamowania grupy administrator mo¿e zablokowaæ dany adres IP[14]. Podobnie dzieje siê w przypadku list dyskusyjnych, gdzie u¿ytkownicy ¿ywo reaguj¹ na przypadki ³amania netykiety i osoby spamuj¹ce zostaj¹ zg³aszane do administratorów. W przypadku blogów sytuacja przedstawia siê analogicznie jak w przypadku forum, gdzie autor pe³ni funkcjê moderatora i ma nieograniczone mo¿liwoœci recenzowania wypowiedzi.
Prasa online
To, ¿e Internet stanowi przysz³oœæ gazet jest truizmem i chyba nie trzeba dzisiaj specjalnie do tego pogl¹du nikogo przekonywaæ. Sprzeda¿ amerykañskich dzienników – najwiêkszego rynku medialnego na œwiecie – spada zatrwa¿aj¹co.
Ekran monitora wypiera tradycyjne, papierowe formy wydañ gazet. Ikona prasy codziennej – „New York Times” – ma wiêcej czytelników swojej wersji on-line, ni¿ tradycyjnej papierowej wersji. Sprzeda¿ dzienników w USA spada drastycznie. W roku 1984 sprzedawa³o siê œrednio 20 mln egzemplarzy wiêcej ni¿ pod koniec wrzeœnia 2006 r. Podoba sytuacja dotyczy polskiego rynku prasowego, jednak¿e niewiele gazet decyduje siê przenieœæ swoje wydania do Internetu[15]. Wydaje siê jednak, ¿e elektroniczna prasa stanowi przysz³oœæ rynku wydawniczego, i gazety, które chc¹ przetrwaæ, bêd¹ musia³y wykonaæ krok ku elektroczninym wersjom swoich tytu³ów. Krakowski Eksperyment Internetowy wskazuje, ¿e elektroniczne wersje gazet s¹ ich przysz³oœci¹, co drugi badany student przyznaje, i¿ regularnie czyta prasê w Internecie[16].
Ryc. Œrednia sprzeda¿ dzienników wydawanych w USA (w milionach egzemplarzy)
Elektroniczne wydania presti¿owych tytu³ów s¹ chêtniej czytane ni¿ ich papierowe odpowiedniki ze wzglêdu na szybkoœæ dostêpu do informacji, tani koszt, mo¿liwoœæ interakcji z czytanym tekstem i wymiany pogl¹dów z innymi czytelnikami. E-prasa, a w szczególnoœci serwisy znanych gazet, ciesz¹ siê zaufaniem co do jakoœci i rzetelnoœci informacji tam publikowanych, w przeciwieñstwie do powszechnych w Internecie stron o trudnej do okreœlenia reputacji, prowadzonych przez nieznanych autorów.
Tradycyjne, papierowe wydanie gazety zamykane najczêœciej w godzinach wieczornych danego dnia, jest skazane na klêskê, jeœli chodzi o konkurowanie z edytowaln¹ niemal w ka¿dej chwili gazet¹ online. Jak s³usznie zauwa¿a redaktor naczelny The Guardian oczekiwanie z publikacj¹ informacji do nastêpnego ranka, w momencie, gdy ona pojawia siê na stronach internetowych dzieñ wczeœniej, stwarza ryzyko marginalizacji[17]. Nie nale¿y moim zdaniem jednak Internetu traktowaæ jako zagro¿enia dla tradycyjnej gazety. Informacje pojawiaj¹ce siê online, mog¹ stanowiæ zachêtê do siêgniêcia po papierowe wydanie gazety, a Internet powinien stanowiæ jedynie zachêtê do siêgniêcia po rozszerzon¹ wersjê artyku³u. Istotne jest tutaj takie przygotowanie artyku³u w wersji online, które powinno inicjowaæ kontakt z czytelnikiem, kreowaæ potrzebê siêgniêcia po wiêcej, w formie papierowej. Nie zawsze jednak bêdzie tak, ze czytelnik bêdzie skory do siêgniêcia po tradycyjn¹ wersjê gazety.
Mówi¹c o prasie ukazuj¹cej siê w Internecie warto rozró¿niæ, co najmniej kilka jej typów:
- gazety, które stanowi¹ dok³adne odwzorowanie swoich papierowych odpowiedników
- gazety, które stanowi¹ dok³adne odwzorowanie swoich papierowych odpowiedników, wzbogacone dodatkowo informacjami multimedialnymi, odnoœnikami do innych stron traktuj¹cych na dany temat
- gazety, które prezentuj¹ w Internecie okrojon¹ wersjê papierowych wydañ
- e-ziny, które ukazuj¹ siê wy³¹cznie w Internecie, nie wychodz¹c poza wirtualne œrodowisko obcowania z czytelnikiem
W przypadku ludzi m³odych obcowanie z elektronicznymi wydaniami prasy, jest bardziej naturalne, ni¿ czytanie tradycyjnych, papierowych wydañ. Nawet studenci dziennikarstwa, dla których lektura prasy powinna byæ obowi¹zkowym elementem dnia codziennego, nie wyrobili w sobie nawyku czytania prasy. Jeœli czytaj¹, to raczej w³aœnie gazety online, z których szybko mog¹ siê dowiedzieæ, co dzieje siê w kraju lub zagranic¹ i w krótkim czasie znajdywaæ odpowiedŸ na interesuj¹ce ich pytanie. Wiêkszoœæ z nich niestety od samego pocz¹tku swojego ¿ycia funkcjonuje w œwiecie obrazów, st¹d preferuj¹ dynamiczne, atrakcyjne wizualnie e-gazety, z chwytliwymi tytu³ami i informacjami skondensowanymi do minimum. Maj¹ problemy z zatrzymaniem uwagi na okreœlonej informacji d³u¿ej ni¿ kilka minut.
Internet sta³ siê now¹ platform¹ kontaktu gazety z czytelnikiem. Nastawienie czytelnika na szybk¹, „gor¹c¹”, newsow¹ informacjê sprawia, ¿e redaktorzy gazet nie mog¹ sobie pozwoliæ na lekcewa¿enie tego medium.
Najpopularniejsze dzienniki opiniotwórcze w Polsce Dziennik, Gazeta Wyborcza i Rzeczpospolita posiadaj¹ rozbudowane serwisy internetowe. Co drugi internauta czyta internetowe wersje dzienników (61,2%), co trzeci czyta internetowe wydania tygodników/dwutygodników, niemal taki sam odsetek czyta w sieci miesiêczniki[18]. Odsetek osób korzystaj¹cych z internetowych wersji tradycyjnych wydañ prasy stale roœnie. Wydaje siê, ¿e tradycyjne media papierowe nie maj¹ innej alternatywy, jak pogodziæ siê z koniecznoœci¹ udostêpnienia wydañ swojej gazety w formie online. Oczywiœcie internetowe wydanie nie powinno stanowiæ jedynie kopii standardowego wydania gazety, gdy¿ media elektroniczne rz¹dz¹ siê swoimi prawami i internauci od elektronicznych wersji gazet oczekuj¹ czegoœ innego, ni¿ od ich papierowych wersji.
Ryc. Korzystanie z internetowej wersji tradycyjnych mediów
�ród³o: Ulubione media polskich internautów, Gemius, 2006
Jak s³usznie zauwa¿a Jerzy Jastrzêbski, mamy do czynienia z now¹ postaci¹ dziennikarstwa, której podstawowymi wyznacznikami jest umiêdzynarodowienie zawodu dziennikarza, wszechobecnoœæ i powszechna dostêpnoœæ, nacisk na aktualnoœæ relacji, interaktywnoœæ oraz uleg³oœæ wobec odbiorców[19].
W USA niezwykle popularni staj¹ siê mojos (ang. mobile journalist), mobilni dziennikarze, którzy z laptopem, kamer¹ cyfrow¹ s¹ wysy³ani w teren, by byæ najbli¿ej wydarzeñ i móc na bie¿¹co je relacjonowaæ. Ta forma pracy dziennikarza sprawia, ¿e informacje, w bardzo krótkim czasie trafiaj¹ do sieci, a praca mojos sprawia, ¿e niektóre wydania internetowych gazet podwoi³y liczbê czytelników[20].
Jak zauwa¿a F. Patalong gazeta przysz³oœci bêdzie musia³a stosowaæ siê do kilku podstawowych zasad:
- web first, czyli internet jako podstawowe Ÿród³o informacji
- utrzymywanie bliskiego kontaktów z czytelnikami za spraw¹ mojos; co jest to szczególnie istotne w przypadku gazet lokalnych i regionalnych
Dziennikarze, a w szczególnoœci dziennikarze publikuj¹cy w Internecie, musz¹ zwróciæ szczególnie baczn¹ uwagê na wiarygodnoœæ i weryfikacjê Ÿróde³, z których czerpi¹ informacje. W zwi¹zku z tym, i¿ nierzadko informacje internetowe traktuje siê z pewn¹ rezerw¹, pow¹tpiewaj¹c w ich jakoœæ, postulat ten powinien byæ tym sumienniej przestrzegany. Dziennikarstwo internetowe jest coraz bardziej popularne, o czym œwiadczyæ mog¹ chocia¿by oferty pracy, które dotycz¹ dziennikarzy internetowych, czy osób zajmuj¹cych siê wyszukiwaniem i selekcj¹ treœci zamieszczanych w Internecie, a tak¿e ich moderowaniem. Z pewnoœci¹ ten typ dziennikarstwa stanowiæ bêdzie o przysz³oœci tego zawodu, warto jednak wypracowaæ pewne standardy pracy dziennikarza w nowym, interaktywnym œrodowisku.
[1] M. Nowosielski, Ruchy spo³eczne w Internecie, [w:] Spo³eczeñstwo informacyjne – wizja czy rzeczywistoœæ?, Tekst-Graf, Kraków 2003, s. 167.
[2] M. Hendrykowski, Metafory Internetu, Wyd. UAM, Poznañ 2005, s. 32.
[3] http://www.pldg.pl/pldg/portal/media-type/html/user/anon/page/article/node_id/47.
[4] Ibidem.
[5] A. Giddens, Socjologia, PWN, Warszawa 2004, s. 465.
[6] http://www.wiadomosci24.pl
[7] http://www.wykop.pl
[8] I. Oleksiuk, Wolnoœæ wypowiedzi i wolnoœæ od wypowiedzi. Konflikt wartoœci w œwietle rozwoju Internetu, [w:] Kulturowe instrumentarium wolnoœci. Dziennikarstwo, Internet, rynek, red. R. Paradowski, Wyd. UAM, Poznañ 2004, s. 149.
[9] J. Muszyñski, Dwukrotnie wiêcej spamu w ci¹gu roku, http://security.computerworld.pl/news/102639.html.
[10] Rok pe³en spamu, http://security.computerworld.pl/news/104400.html.
[11] I. Oleksiuk, op.cit., s. 146.
[12] Netykieta to swoisty zbiór zasad savoir-vivre obowi¹zuj¹cych w Internecie. Podobnie, jak w przypadku przestrzegania dobrych manier, jej przestrzeganie nie jest obowi¹zkowe, jednak mo¿e wi¹zaæ siê z tym, i¿ nikt nie bêdzie chcia³ z nami rozmawiaæ. G³ówne zasady netykiety to pisanie na temat i mo¿liwie zwiêŸle, odpowiednie cytowanie listu, na który siê odpowiada, niewysy³anie komercyjnych og³oszeñ, ani reklam, niepisanie wersalikami – w Internecie oznacza to krzyk.
[13] I. Oleksiuk, op.cit., s. 148.
[14] Metoda nieskuteczna w przypadku dynamicznego przydzia³u adresu.
[15] T. Bogusewicz, Wolimy ekran komputera ni¿ tradycyjn¹ gazetê, http://www.zw.com.pl/zw2/index.jsp?news_cat_id=19&news_id=120379&layout=0&page=text&place=Lead01.
[16] P. Napieracz, M. Niezgoda, Czy kontakt z komputerem zmienia nasze codzienne ¿ycie?, [w:] Akademicka spo³ecznoœæ informacyjna na przyk³adzie œrodowiska akademickiego Akademii Górniczo-Hutniczej, Uniwersytetu Jagielloñskiego i Akademii Ekonomicznej, red. L. Haber, Wyd. AGH, Kraków, 2005, s. 280.
[17] F. Patalong, Internet przysz³oœci¹ gazet, http://gospodarka.gazeta.pl/gospodarka/1,331813850960.html
[18] Ulubione media polskich internautów, Gemius, 2006
[19] J. Jastrzêbski, Aksjologia dziennikarska i dyskurs cybernetyczny, [w:] Jêzyk @ multimedia, red. A. Dytman-Stasieñko, J. Stasieñko, Wyd. Naukowe Dolnoœl¹skiej Szko³y Wy¿szej Edukacji TWP we Wroc³awiu, Wroc³aw 2005, s. 127.
[20] F. Patalong, Internet przysz³oœci¹ gazet, http://gospodarka.gazeta.pl/gospodarka/1,331813850960.html